Przejdź do głównej zawartości

Tanie, zdrowe jedzenie a inflacja

W jaki sposób działamy, aby zaoszczędzić na jedzeniu w czasach szalejących cen.

Po pierwsze rozwinęliśmy nasze gospodarstwo do niemal 50 kur i mamy mnóstwo jajek. Część dla nas, naszej rodziny, część wymieniamy tako towar za towar. Znaczna ilość jajek sprzedajemy jako jaja lęgowe. Jest to dosyć korzystne, ponieważ cena jajka lęgowego to 3 zł. 
Jeśli mamy nadwyżki sprzedajemy je jako konsumpcyjne. Dzisiejsza cena jajek swojskich (podaję ceny na dzień posta - inflacja szaleje) to 1,2 zł za jako małe i 1,5 za jajko duże.


Po drugie. Mamy spore stado gęsi. Te znoszą jajka. Z jajek klujemy młode. Nasz plan na ten rok to wyhodowanie 50 gęsi do zjedzenia. Może więcej... Na sprzedaż. 
To spory zapas żywności, której nie muszę kupić, a jedynie poświęcić czas i trochę miejsca w ogrodzie, zapewnić trawę - wielu ludzi kosząc swoje ogródki chętnie trawę oddaje!
Dodatkowym atutem jest brak konieczności koszenia.... Nie trzeba posiadać kosiarki, ani kupowania do niej paliwa, brak napraw itd.

Mamy około 5 jajek gęsich dziennie. Partiami zbieramy je do inkubatora, a nadwyżki sprzedajemy. Dzisiejsza cena jaja lęgowego gęsi to 7 zł



Po trzecie rozmnażamy króliki. Mnożą się łatwiej 😀, już mamy 8 sztuk młodych dwumiesięcznych. Z nich głównie robię pasztety, ale także dodaje do zup typu krem oraz piekę w całości.
Królik uwielbia liście mniszka lekarskiego, obierki z warzyw, które i tak wyrzucasz.



Po czwarte znowu mnożymy indyki. Jaja lęgowe indyka niemięsnego kosztują 2 zł za sztukę. Taki indyk, który ma około 9 miesięcy waży 5-6 kilo. 10 indyków.... To wielki zapas jedzenia. 






Po piąte. 
Raz w tygodniu wymieniam 10 jajek na 5 litrów swojskiego mleka. Mleko stawiam na zsiadłe. Zbieram z niego śmietanę i daje ja do deserów lub robię masło. Z takiej ilości mleka otrzymuje 200 do 250 g masła. Wszystko zależy od której z krów mleko zostało mi dane. 
Raz w tygodniu jemy na obiad ziemniaki z zsiadłym mlekiem, jajkami sadzonymi i warzywami.
Robię koktajl z owoców sezonowych lub mrożonych.
Raz na tydzień zjadamy kaszę z zsiadłym mlekiem. Może być kukurydziana lub gryczana.
Z pozostałej ilości mleka robię twaróg. 
Ten zużywamy do kanapek, lubimy makaron z serem, jagodami że słioczków, które każdego roku robię i z jogurtem naturalnym. 
Robię kluski leniwe. Przy mniejszej ilości sera, z ziemniakami.
Raz na jakiś czas robię kluski śląskie z sosem grzybowym - grzyby oczywiście samodzielnie zebrane i suszone lub mrożone.
Robię także pierogi i krokiety z kapustą i grzybami.
Raz w miesiącu cały ser zużywam na zrobienie pierogów ruskich (teraz nazywanymi ukraińskimi lub kresowymi 😉), mrożę je i wyciągam w dniach, kiedy mam urwanie głowy i nie mam czasu gotować.
Zatem za darmo (jajka które mam) mam mnóstwo rzeczy, które w ciągu tygodnia zjada nasza rodzina.








Po szóste.
Raz w tygodniu w niedzielę piekę gęś lub kaczkę, która sami uhodowaliśmy. Pozostałości z tuszki obieram, dodaje nadzianych jabłek i wytopionego tłuszczu i robię pierogi na kolejny dzień. Podaje je czasem z czystym barszczem.




Po siódme.
Z naszych lęgów kluje się sporo kogutów. Te świetnie nadają się na ugotowanie rosołu. Pod koniec gotowania warto wyjąć delikwenta z rosołu i upiec przez godzinę. Mamy obiad dwudaniowy.

Po ósme.
Hodujemy własne warzywa i owoce. Marchew, pomidory, ogórki, ziemniaki, buraki, pietruszkę, cebulę, czosnek, pory, cukinię i dynie, a także truskawki, poziomki, borówki amerykańskie i kamczackie, jabłka, gruszki, wiśnie, czereśnie i szeroki pakiet śliwek, a nawet arbuzy. Jadamy to co sezonowe, a jeśli się nie da, robimy przetwory. Np. buraczki do słoików na cały rok, pomidory na zupy, ogórki kiszone, wszelkie sałatki, keczupy, kompoty.





Po dziewiąte.
Zbieramy owoce lasu. Jagody, poziomki, maliny, żurawinę, grzyby i korzystamy z nic cały rok.






Po dziewiąte.
W naszym domu jadamy sporo naleśników, placków i gofrów z dżemami, które robię każdego roku z własnych owoców. Robię sama ciasta, budynie z kaszą z sokiem malinowym, sorbety i inne. Mając swojskie jajka i mleko, to niewielki koszt. 







Po dziesiąte.
Produkty tanie, np cukier mąkę na promocji, kupujemy od razu jako zapas roczny. Dla przykładu mąkę latem kupiłam w Biedronce po 89 groszy za kg. Obecnie jej cena to podobno 2,5 do 3 zł, to wzrost o 300 procent.  Mam w wpis o okazjach na blogu.

Po jedenaste.
Sami hodujemy mięsa i robimy z niego nie tylko konserwy, ale i kiełbasy i wędliny, także topimy smalec, który doskonale nadaje się na kanapkę i jako tłuszcz do smażenia.

Smalec gęsi jest żółty.


Żaden z produktów na twarzy wyżej nie został zakupy.




Samodzielnie zrobione wędliny z własnych mięs. Ich nadwyżki są mrożone i wyciągane w odpowiednim momencie.

Kolejne nie kupione śniadanie.



Masz mały ogród? Sprawdź czy w Twojej miejscowości można hodować zwierzęta i zrób mały kurnik, kup kilka kur i bądź samowystarczalny w zakresie jajek. Wyhoduj kilka królików, z 5 gąsek, kaczek.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Soki malinowe na surowo. Jak zamknąć prawidłowo słoik.

 O tym, że moje soki malinowe najczęściej są robione na surowo, wspominałam już wielokrotnie. Tak byłam nauczona, przez pewną staruszkę, która odwiedzała nasz dom.  Kiedyś taki sok utrzymywał się w zimnych pomieszczeniu, bez żadnych zabiegów i nigdy nie ulegał zepsuciu. Sama robiąc soki widzę pewien problem. Cukier, który przychodzi nam używać, to nie jest ten sam cukier, który był lata temu. Wiele osób mówi o problemach z przetworami i uważam, że to wina cukru. Ale jak sobie z tym radzę? Opracowałam pewien system.  Sok malinowy surowy, wyciskany jest gęsty. Nalewam na niego łyżeczkę spirytysu i zapalam go. Wtedy szybko zakręcam słoik. Oczywiście słoik i zakrętka są zdezynfekowane i mają suche krawędzie, którymi się połączą. Wtedy usłyszę charakterystyczne kliknięcie. Słoik się zamyka. Ogień pobiera tlen i gaśnie. Brak tlenu, to brak fermentacji.   Wstawiony do chłodnego miejsca jest dobry przez wiele lat. Jeśli wytrzyma niezjedzony, nic mu nie będzie. Podobnie ...

Radość pracy w chmurach

 Mając trochę przestrzeni. Pracując nad sobą w swoich emocjach. Odcinając już mocniej pępowinę od dzieci. W końcu zdecydowałam. Wyrwałam się między ciszą a ciszą. Zaczęłam pracę dorywczą w górach. Zrobiło się miejsce we wrześniu.  Dostałam banalne zadania i miły prezent. Miesięczną wjazdówkę na Kasprowy Wierch i grafik, który da się ułożyć pode mnie. Coś pięknego. Nic mi z niczym nie koliduje.  Dzisiaj i ostatnie dni spędziłam czas w takim klimacie. 

Prezenty

Prezenty, czy to dla nas, naszych pociech, czy dla kogoś, do kogo idziemy, są przyjemnością. Często bywa i tak, że spędzają nam sen z powiek, frustrują, budzą negatywne emocje. Warto otoczyć się pozytywnymi ludźmi, którzy stawiają na być, a nie mieć. Obecnie można kupić wszystko, ale ilu z nas później narzeka na graty w domu. Powstaje pytanie czy rzeczywiście tego potrzebujemy? Przez pewien czas z powodu wstydu, nie umiałam wyrażać swoich potrzeb, ani pytać o ważne sprawy. Dzisiaj jest inaczej. Jeśli idę do kogoś w gości, pytam co jest potrzebne. To proste. Mam takich znajomych, którzy otwarcie się wyrażają. Znaczna część już woli prezenty robione samodzielnie. Bardzo trafione są mieszanki herbat, takie samodzielnie zebrane zioła, zapakowane w papierową torebkę. Często jest to pieczone z dziećmi ciasto lub ciastka, rogaliki. Mój serdeczny kolega zawsze marzy o soku malinowym, robionym na surowo. Ja od 2 osób otrzymuję miody z własnej pasieki, które są najlepsze na świecie. ...