Przejdź do głównej zawartości

Posty

Znowu drobne kwoty ze śmieci

Wiosenne sprzątanie wokół działki, uprzątnięcie starych rzeczy, części wymiennych np. ślimaka z pieca na ekogroszek itp, sprawiło że na złomowisku otrzymaliśmy 63 złote. Dodatkowo dzisiaj znowu oddaliśmy butelki i puszki za 27 złotych  Udało się w ciągu tygodnia złapać 90 zł. Nie było to okupione mocnym zaangażowaniem. Dodając kwotę z poprzedniego posta, to w ciągu 9 dni osiągnęliśmy 166,50. Wygląda na to, że miesięcznie, można lekko osiągać ok 500 zł. 
Najnowsze posty

Butelkowy system kaucyjny

Zdecydowaliśmy się go przetestować.  Butelki i puszki same do nas trafiają. Zarówno w mojej pracy, jak i męża.  Wczoraj mąż po pracy podjechał na wymianę.  Efekt? Dzisiaj szybkie sortowanie i najemców. 101 sztuk. Robimy takie 2 razy w tygodniu.  Coś odrzuciło i mamy 49 zl, czyli łącznie 76,50 W okolicy jeździ chłopak (nastolatek) rowerem z wózkiem i zbiera.  W centrum miasta zebrał sie zespół dziewczynek zbierających pieniądze na swoje wydatki. Sama pochodzę z pokolenia noszącego do sklepu butelki zwrotne.

Podsumowanie 4 lat fotowoltaiki

 Bardzo ogólnikowo. 4 pełne lata posiadania paneli fotowoltaicznych, na tzw. starych warunkach, pokazuje niemal identyczna produkcję, przy o wiele bardziej zachmurzonym lecie.  Mogę że spokojem stwierdzić, że inwestycja już się zwróciła. Ważne, że w tym czasie nie musieliśmy płacić za opał.  Wykresy poniżej.

Puchowe rękawiczki

 Zima. Czas, który nie jest dla mnie. Nie lubię zimna.  Rozpoczęłam co prawda hartowanie na śniegu, jednak zimy raczej nie polubię. Paradoks. Instruktor narciarstwa, przewodnik górski, nie lubiący zimy.  Zima jest i będzie. Piękna. Na zdjęciach.  Muszę się z nią zmierzyć.  Rękawiczki na moje zmarznięte łapki.  Jedne, z prawdziwej wełny zrobiła mi już mama.  Drugie dostałam. Kiedyś moi klienci zrobili spore zakupy na straganie i Pani wyłożyła przede mną kilka par rękawiczek "Proszę sobie jedne wybrać, to dla pani". No i się stało.  Jednak rękawiczki po kilku razach srały się zimne. Wypełnienie było słabe.  Gromadziłam puch gęsi. Pisałam o tym  Tutaj . Dzisiaj zabrałam się za skubanie pierza i uzupełnienie wypełnienia rękawic. Skubanie pierza to czasochłonne zajęcie. Wyobrażenie, a realizacja, bardzo się rozjechały. Ale udało się wszystko ogarnąć, nawet fruwający po całym pokoju puch. Po prawej rękawica po wypełnieniu. Testowałam wersję z ...

Miłe niespodzianki

 Czasami zdarza się, że w swojej pracy przewodnickiej, czy narciarskiej, ludzie nagradzają mnie czymś extra.  Najczęściej są to miody, czy lokalne sery, czy domowe nalewki. Od taki dodatek.  Miło mi się robi w takich momentach. Ostatnio ludzie mnie zaskoczyli. Ktoś tam w grupie był ze Świdnicy. No i dostałam świdnicki majonez i ładną torbę z zabytkami tego miasta. Prócz tego dostałam aż kilogramową kawę, fajną czapkę i skarpety z kaszmiru. I mega ciepły szal, o który walczą moje córki. No rewelacja.  To takie extra coś, za przykładanie się do wykonywanej pracy. 

Zdolny mąż cd.

 Lata temu pisałam o  Zdobytej za darmo kostce granitowej . Nadszedł w końcu czas, kiedy ją użyjemy. Mąż po położeniu płytek na ganku, zdecydował się, że weźmie rozpęd i zużyje stare płyty, dawno złożone na kupię, no i połączy z kostką granitową, aby zrobić miejsce na grilla i wygodne obejście wokół domu.  Ruszył z pracą. 

Radość pracy w chmurach

 Mając trochę przestrzeni. Pracując nad sobą w swoich emocjach. Odcinając już mocniej pępowinę od dzieci. W końcu zdecydowałam. Wyrwałam się między ciszą a ciszą. Zaczęłam pracę dorywczą w górach. Zrobiło się miejsce we wrześniu.  Dostałam banalne zadania i miły prezent. Miesięczną wjazdówkę na Kasprowy Wierch i grafik, który da się ułożyć pode mnie. Coś pięknego. Nic mi z niczym nie koliduje.  Dzisiaj i ostatnie dni spędziłam czas w takim klimacie.