Miasto jak zawsze czeka że sprzątaniem do Świąt Wielkanocnych. My mamy dosyć kurzu przed domem. Drobny żwir na środku, na którym można przejechać kilka metrów i wypchnięty na naszą posesję, w trakcie odśnieżania, tłuczeń. Nie chcą ogarnąć. No cóż. To darmowe utwardzenie naszej posesji, po roztopach i zimowych szkodach. W sumie w 2h pracy zyskaliśmy kilka taczek dobrej jakości towaru. No i puszkę 😂 Zapotrzebowanie na żwir było duże. To do dzieła.
Zabawa w robienie kurtoszkołacz. Trzeba czasem coś wymyślić, żeby dzieci się cieszyły. Czy można taki kołacz upiec w domu? Nie jest najpiękniejszy, ale wypełniony miłością Może pomysł komuś się przyda. Wyrabiamy ciasto drożdżowe. Wałkujemy i tniemy na paski do 2 cm. Owijamy nimi pokryty folią aluminiową wałek kuchenny, smarujemy jajkiem, a następnie posypujemy np pomieszanym cukrem. Z cynamonem lub posypkami cukierniczymi. Układamy na pokrywie naczynia żaroodpornego i pieczemy. Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia, jak pięknie odchodzą paski kołacza, bo zniknął nim ostygł. Smacznego. A przy przygotowaniu ciasta wykorzystywałam marcowe ciepło słońca, które pozwoliło nawet roztopić masło na patelni, czy wyrosnąć ciastu na zewnątrz. Dlaczego tak? Najpewniej oszczędzanie sprawi w tym roku, że nie zapłacę za prąd nic, jedynie za przesył.