Przejdź do głównej zawartości

Pomidory i ogórki z ogrodu.

 W ubiegłym roku, końcem lata po raz pierwszy w mojej karierze, moje pomidory zostały zaatakowane przez zarazę ziemniaczaną. Walczyłam naturalnymi sposobami, tak by zebrać wszystko co rosło i udało się. 

Każdego roku bez paniki wysiewamy pomidory do szklarni 20 marca. Przedłużającą się zimą, sprawiła, że 1 czerwca wykiełkowały mi tylko dwie sadzonki. Pogodziłam się z tym że pomidorów będę mieć mało i zdecydowałam na wysianie ogórków. No i tak się stało, że miesiąc później w mojej szklarni miałam i krzaczory pomidorów i pędy ogórków. Chociaż podobno się nie lubią. Ciekawym jest to, że pomidory wyrosły w szalonym tempie i na dzień dzisiejszy, czyli 7 października nie ma w szklarni zarazy ziemniaczanej. 

Krzaki uginają się pod ciężarem pomidorów, dlatego, kiedy tylko na warzywach pojawia się najmniejszy rumieniec, zrywam je i układam w słońcu, by szybciej dojrzały (zimą już blisko), by odciążyć krzaki z ciężaru i by przyspieszyć dojrzewanie pozostałych sztuk. 

I tak 3 dni od zerwania, mamy pomidory nadające się do zjedzenia. Codziennie donoszę kilka kolejnych kilogramów. Z ciekawości zważyłam dzisiaj największy okaz, miał 609g.







Myślę, że w szklarni jest około 50 kg pomidorów. Z pewnością zapas wystarczy mi do końca tego roku. Ze znacznej części zrobię zupy do słoików. 
A ile udało mi się zaoszczędzić? Jeśli musiałabym kupić taką ilość pomidorów ekologicznych, to uśredniając cenę pomidorów ekologicznych na 15, zaoszczędziłam 750 zł.
Oczywiście dla porównania obecne ceny pomidorów ekologicznych.




Z ogórkami podobnie
Zrobiłam do słoików około 30kg. Myślę że około 10 kg zjedliśmy na bieżąco
Tu jeszcze zerwany świeży czosnek do kiszenia wykopany korzeń. To kolejne oszczędności. Obecnie cena czosnku to:
Tu swojskie ogórki i swój koper.






Cena ogórka to?

Licząc oszczędności samego ogórka, to 40 kg(myślę, że więcej) razy 6 zł, daje 240 zł. Czyli na pomidorach i ogórkach osiągnęłam 1000 złotych w kieszeni.

Jeszcze niedawno, w szczycie sezonu liczyłam oszczędności na czosnku, który kosztował po 2 zł za miesiąc sztukę. Dzisiaj jest to 4,5 zł. Nie licząc główek zostawionych do wysadzenia, obedna cena czosnku to dla mnie oszczędność 150 szt razy 4,5 zł, czyli 675 zł. 
Na razie nie liczymy cukini, czy patisonów, nie liczyliśmy też marchwi, ziemniaków, boby i buraków, to tylko takie małe odzwierciedlenie, że warto poświęcić się ogrodowi 









Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Soki malinowe na surowo. Jak zamknąć prawidłowo słoik.

 O tym, że moje soki malinowe najczęściej są robione na surowo, wspominałam już wielokrotnie. Tak byłam nauczona, przez pewną staruszkę, która odwiedzała nasz dom.  Kiedyś taki sok utrzymywał się w zimnych pomieszczeniu, bez żadnych zabiegów i nigdy nie ulegał zepsuciu. Sama robiąc soki widzę pewien problem. Cukier, który przychodzi nam używać, to nie jest ten sam cukier, który był lata temu. Wiele osób mówi o problemach z przetworami i uważam, że to wina cukru. Ale jak sobie z tym radzę? Opracowałam pewien system.  Sok malinowy surowy, wyciskany jest gęsty. Nalewam na niego łyżeczkę spirytysu i zapalam go. Wtedy szybko zakręcam słoik. Oczywiście słoik i zakrętka są zdezynfekowane i mają suche krawędzie, którymi się połączą. Wtedy usłyszę charakterystyczne kliknięcie. Słoik się zamyka. Ogień pobiera tlen i gaśnie. Brak tlenu, to brak fermentacji.   Wstawiony do chłodnego miejsca jest dobry przez wiele lat. Jeśli wytrzyma niezjedzony, nic mu nie będzie. Podobnie ...

Radość pracy w chmurach

 Mając trochę przestrzeni. Pracując nad sobą w swoich emocjach. Odcinając już mocniej pępowinę od dzieci. W końcu zdecydowałam. Wyrwałam się między ciszą a ciszą. Zaczęłam pracę dorywczą w górach. Zrobiło się miejsce we wrześniu.  Dostałam banalne zadania i miły prezent. Miesięczną wjazdówkę na Kasprowy Wierch i grafik, który da się ułożyć pode mnie. Coś pięknego. Nic mi z niczym nie koliduje.  Dzisiaj i ostatnie dni spędziłam czas w takim klimacie. 

Prezenty

Prezenty, czy to dla nas, naszych pociech, czy dla kogoś, do kogo idziemy, są przyjemnością. Często bywa i tak, że spędzają nam sen z powiek, frustrują, budzą negatywne emocje. Warto otoczyć się pozytywnymi ludźmi, którzy stawiają na być, a nie mieć. Obecnie można kupić wszystko, ale ilu z nas później narzeka na graty w domu. Powstaje pytanie czy rzeczywiście tego potrzebujemy? Przez pewien czas z powodu wstydu, nie umiałam wyrażać swoich potrzeb, ani pytać o ważne sprawy. Dzisiaj jest inaczej. Jeśli idę do kogoś w gości, pytam co jest potrzebne. To proste. Mam takich znajomych, którzy otwarcie się wyrażają. Znaczna część już woli prezenty robione samodzielnie. Bardzo trafione są mieszanki herbat, takie samodzielnie zebrane zioła, zapakowane w papierową torebkę. Często jest to pieczone z dziećmi ciasto lub ciastka, rogaliki. Mój serdeczny kolega zawsze marzy o soku malinowym, robionym na surowo. Ja od 2 osób otrzymuję miody z własnej pasieki, które są najlepsze na świecie. ...