Przejdź do głównej zawartości

Dochód pasywny.

 Wiele lat temu mąż otrzymał od rodziców dom. Przez lata stopniowo własnymi rękoma stopniowo podejmowaliśmy się trudu związanego z remontem. W wyprowadzaniu rur uzyskiwaliśmy pomoc z rodziny. Była to pomoc w zamian za moją pomoc np, w ubiegłym roku przy zakupie ekogroszku że strony PGG.  Do zmian związanych z prądem wołaliśmy starego znajomego emerytowanego elektryka. Reszta jest naszym dziełem. 

Np. Ostatnio wyremontowaliśmy część piętra, zorganizowaliśmy meble, które ktoś za darmo oddawał na olx. Żeby przebić się przez tłum bijących się o te meble zaproponowałam 200 zł. W komplecie była działająca lodówka i kuchenka (zapłacilismy tylko za jej przegląd). Prostowaliśmy pozapadane podłogi, wyciągaliśmy rury z sąsiadującej kuchni, aby w kuchni zrobić wodę. 

Kilka lamp dostałam od znajomej, która prowadzi pensjonat i zmieniała wystrój. Na ścianę zamiast płytek kupiliśmy tapetę, która wykorzystaliśmy też w drugiej kuchni na tym samym piętrze, co opisałam w poście "Zrób to sam"

Efekt jaki udało się uzyskać ze starego szarego pomieszczenia zamieszczam poniżej.


Dzięki latom samodzielnej pracy udało nam się przekształcać dom tak, aby móc prowadzić w nim najem długoterminowy dla kilku osób. Umiejscowienie domu i to, że nie należy do nowych nie daje zawrotnych dochodów, jednak są one obecnie stałe i przede wszystkim pasywne, a także łatwe do rozliczenia z urzędem skarbowym. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Soki malinowe na surowo. Jak zamknąć prawidłowo słoik.

 O tym, że moje soki malinowe najczęściej są robione na surowo, wspominałam już wielokrotnie. Tak byłam nauczona, przez pewną staruszkę, która odwiedzała nasz dom.  Kiedyś taki sok utrzymywał się w zimnych pomieszczeniu, bez żadnych zabiegów i nigdy nie ulegał zepsuciu. Sama robiąc soki widzę pewien problem. Cukier, który przychodzi nam używać, to nie jest ten sam cukier, który był lata temu. Wiele osób mówi o problemach z przetworami i uważam, że to wina cukru. Ale jak sobie z tym radzę? Opracowałam pewien system.  Sok malinowy surowy, wyciskany jest gęsty. Nalewam na niego łyżeczkę spirytysu i zapalam go. Wtedy szybko zakręcam słoik. Oczywiście słoik i zakrętka są zdezynfekowane i mają suche krawędzie, którymi się połączą. Wtedy usłyszę charakterystyczne kliknięcie. Słoik się zamyka. Ogień pobiera tlen i gaśnie. Brak tlenu, to brak fermentacji.   Wstawiony do chłodnego miejsca jest dobry przez wiele lat. Jeśli wytrzyma niezjedzony, nic mu nie będzie. Podobnie ...

Radość pracy w chmurach

 Mając trochę przestrzeni. Pracując nad sobą w swoich emocjach. Odcinając już mocniej pępowinę od dzieci. W końcu zdecydowałam. Wyrwałam się między ciszą a ciszą. Zaczęłam pracę dorywczą w górach. Zrobiło się miejsce we wrześniu.  Dostałam banalne zadania i miły prezent. Miesięczną wjazdówkę na Kasprowy Wierch i grafik, który da się ułożyć pode mnie. Coś pięknego. Nic mi z niczym nie koliduje.  Dzisiaj i ostatnie dni spędziłam czas w takim klimacie. 

Prezenty

Prezenty, czy to dla nas, naszych pociech, czy dla kogoś, do kogo idziemy, są przyjemnością. Często bywa i tak, że spędzają nam sen z powiek, frustrują, budzą negatywne emocje. Warto otoczyć się pozytywnymi ludźmi, którzy stawiają na być, a nie mieć. Obecnie można kupić wszystko, ale ilu z nas później narzeka na graty w domu. Powstaje pytanie czy rzeczywiście tego potrzebujemy? Przez pewien czas z powodu wstydu, nie umiałam wyrażać swoich potrzeb, ani pytać o ważne sprawy. Dzisiaj jest inaczej. Jeśli idę do kogoś w gości, pytam co jest potrzebne. To proste. Mam takich znajomych, którzy otwarcie się wyrażają. Znaczna część już woli prezenty robione samodzielnie. Bardzo trafione są mieszanki herbat, takie samodzielnie zebrane zioła, zapakowane w papierową torebkę. Często jest to pieczone z dziećmi ciasto lub ciastka, rogaliki. Mój serdeczny kolega zawsze marzy o soku malinowym, robionym na surowo. Ja od 2 osób otrzymuję miody z własnej pasieki, które są najlepsze na świecie. ...