Przejdź do głównej zawartości

Panele fotowoltaiczne

Panele fotowoltaiczne założyliśmy jeszcze korzystając ze starych warunków rocznego rozliczenia.

Kiedy zakładaliśmy je, mnóstwo osób pytało "kiedy ci się to zwróci". I to jest dosyć ciekawe. Dlaczego? Dlatego, że jak już wspominałam we wpisach wcześniejszych choćby tym ( https://jestem-eco.blogspot.com/2019/11/budowa-domu-systemem-gospodarczym.html?m=1 ), mamy zwyczaj odkładania pieniędzy, których nie poświęciliśmy na palenie papierosów. Dla przypomnienia. Obydwoje z mężem odkładamy po 10 zł dziennie, inni kupują papierosy i te pieniądze tracą, zdrowie też, a my odkładamy na inwestycje, tak, jakbyśmy je przetracili paląc. 10 zł dziennie od każdego z małżonków daje miesięcznie 600 zł, rocznie 7200 zł, w ciągu 3 lat 21600 zł. Nasze panele, po dotacji kosztowały 21000, czyli 3 lata niepalenia papierosów. To tak, jakbyśmy poprzez niepalenie otrzymali je za darmo. 

Teraz przeanalizujmy uzysk 1,5 roku. Otrzymaliśmy 9140 kWh. Licząc obecna cenę 1 kWh energii czyli 0,77 zł daje kwotę 7037,8 zł.

No i teraz pytanie - czy to się opłaca. Trzeba się zastanowić, czy jeśli przepalisz, czy roztrwonisz na głupoty 21 tys zł, będziesz w stanie w ciągu 1,5 roku mieć oszczędności w kwocie ponad 7000 zł. Albo, czy jeśli wsadzisz tą kwotę na konto bankowe? Jest szansa na 7 tys zł w skali roku? No właśnie. 
Teraz kolejne pytanie. Ogrzewam prądem. Ilość wyprodukowanej energii przewyższa tą potrzebną do ogrzania domu, a powstała nadwyżka częściowo zabezpiecza zwykle zużycie prądu. 
Powstaje pytanie dlaczego oszczędzam ogrzewanie skoro mam je za darmo. Oszczędzam aby zwiększyć ilość darmowych kWh na zużycie prądu w domu. Działa w nim choćby koncentrator tlenu zużywający 2700 kWh w skali roku. To dużo. 

Teraz kolejne pytanie, czy opłaca się odśnieżać panele fotowoltaiczne?
Jeśli nie są na dachu, zawsze! 
Panele na dachu stwarzają ryzyko w czasie odśnieżania. Zaoszczędzenie w skali roku np. 500 zł (zależy w jakim regionie ktoś mieszka), nie jest warte złamanej nogi, czy kręgosłupa, lub cięższych konsekwencji.
Jak to wygląda w praktyce? 


Tu widać słaby dzień. 18 listopada padał śnieg i ostatecznie przykrył panele około południa i te przestały produkować energię.
Kolejne zdjęcie przedstawia następny dzień.
Tutaj możemy zobaczyć, że przed 11 częściowo zostały odśnieżone panele, a uzyski są słabe. Dlaczego?
Dlatego, że nim spadł śnieg, padał deszcz, który zamarzł na panelach i związał się ze śniegiem. Czy zatem warto było odśnieżać panele dla tak małych uzysków. Tak i już tłumaczę dlaczego.
Tutaj mamy odpowiedź. Mimo minusowej temperatury, gdy zaświeci na chwilę słońce, czarny kolor paneli szybko topi śnieg, co widać na zdjęciu. Na kurniku wciąż pozostaje sporą warstwa śniegu. 
Dzięki zabiegowi, produkcja z paneli znów rusza. Efekt? 
Produkcja w kolejnych dniach ruszyła i nawet jeśli nie jest już w okresie zimowym jakaś wielka, to ta dzisiejsza, która osiągnie 10 kWh- mogę to przeliczyć np na trzy dni ogrzania wody użytkowej dla mojej rodziny. Ale można podejść do sprawy inaczej. Każda złotówka zaoszczędzona sprawia, że jesteśmy na plusie, a nie na minusie. Jeśli policzymy że dzisiaj zaoszczędziliśmy 7,7 zł i założymy, że w tym miesiącu osiągniemy np, 200 wyprodukowanych kWh, to jakbyśmy  dostali za darmo około 150 zł.












Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Soki malinowe na surowo. Jak zamknąć prawidłowo słoik.

 O tym, że moje soki malinowe najczęściej są robione na surowo, wspominałam już wielokrotnie. Tak byłam nauczona, przez pewną staruszkę, która odwiedzała nasz dom.  Kiedyś taki sok utrzymywał się w zimnych pomieszczeniu, bez żadnych zabiegów i nigdy nie ulegał zepsuciu. Sama robiąc soki widzę pewien problem. Cukier, który przychodzi nam używać, to nie jest ten sam cukier, który był lata temu. Wiele osób mówi o problemach z przetworami i uważam, że to wina cukru. Ale jak sobie z tym radzę? Opracowałam pewien system.  Sok malinowy surowy, wyciskany jest gęsty. Nalewam na niego łyżeczkę spirytysu i zapalam go. Wtedy szybko zakręcam słoik. Oczywiście słoik i zakrętka są zdezynfekowane i mają suche krawędzie, którymi się połączą. Wtedy usłyszę charakterystyczne kliknięcie. Słoik się zamyka. Ogień pobiera tlen i gaśnie. Brak tlenu, to brak fermentacji.   Wstawiony do chłodnego miejsca jest dobry przez wiele lat. Jeśli wytrzyma niezjedzony, nic mu nie będzie. Podobnie ...

Radość pracy w chmurach

 Mając trochę przestrzeni. Pracując nad sobą w swoich emocjach. Odcinając już mocniej pępowinę od dzieci. W końcu zdecydowałam. Wyrwałam się między ciszą a ciszą. Zaczęłam pracę dorywczą w górach. Zrobiło się miejsce we wrześniu.  Dostałam banalne zadania i miły prezent. Miesięczną wjazdówkę na Kasprowy Wierch i grafik, który da się ułożyć pode mnie. Coś pięknego. Nic mi z niczym nie koliduje.  Dzisiaj i ostatnie dni spędziłam czas w takim klimacie. 

Prezenty

Prezenty, czy to dla nas, naszych pociech, czy dla kogoś, do kogo idziemy, są przyjemnością. Często bywa i tak, że spędzają nam sen z powiek, frustrują, budzą negatywne emocje. Warto otoczyć się pozytywnymi ludźmi, którzy stawiają na być, a nie mieć. Obecnie można kupić wszystko, ale ilu z nas później narzeka na graty w domu. Powstaje pytanie czy rzeczywiście tego potrzebujemy? Przez pewien czas z powodu wstydu, nie umiałam wyrażać swoich potrzeb, ani pytać o ważne sprawy. Dzisiaj jest inaczej. Jeśli idę do kogoś w gości, pytam co jest potrzebne. To proste. Mam takich znajomych, którzy otwarcie się wyrażają. Znaczna część już woli prezenty robione samodzielnie. Bardzo trafione są mieszanki herbat, takie samodzielnie zebrane zioła, zapakowane w papierową torebkę. Często jest to pieczone z dziećmi ciasto lub ciastka, rogaliki. Mój serdeczny kolega zawsze marzy o soku malinowym, robionym na surowo. Ja od 2 osób otrzymuję miody z własnej pasieki, które są najlepsze na świecie. ...